| Konfrontacja emocji - Auschwitz |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() „Myślałam, że ludzie, którzy tu przyjeżdżają, już nic nie czują…Dzisiaj jest mi wstyd.” Anna Sommer, przewodniczka z Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, przez rok współpracowała z Mikołajem Grynbergiem w ramach projektu Auschwitz – co ja tu robię?. Wystawa, która narodziła się ze współdziałania fotografa i wielu zaangażowanych we współtworzenie zainicjowanego przez niego projektu osób stała się próbą odpowiedzi na pytanie: co czujemy dziś stojąc na prochach tragedii, której ogrom nadał znamiona wieczności, a o której jednak czasem, mimo wszystko, zapominamy - właściwie coraz częściej, nie wiedząc już jak radzić sobie z jej widmem. Nigdy nie starcza słów by opisać, to, co się wydarzyło w Auschwitz. Mikołaj Grynberg – jak sam zaznacza – nie chce przerażać. Tworzy fotografie posiadające pomimo trudnej tematyki jakąś „miękkość” – pozbawione wyraźnych kształtów, ostrości, jednoznacznej tożsamości. Niektórzy mówią – na tych zdjęciach nic nie ma, nic na nich nie widać…Zdjęcia eksponowane są na dwa sposoby. Pierwsza grupa tworzy coś na kształt lasu postaci, w który widz wchodzi w otoczeniu unoszących się w otaczającej go przestrzeni wypowiedzi. Zdjęcia usytuowane po bokach są swego rodzaju tłem, które w pewien sposób umiejscawia doświadczenie widza, jak i twórcy. Widać na nich fragmenty obozowej rzeczywistości, a właściwie cień, tego, co po sobie zostawiła. To wagony i ich stalowe łącza, stare ogrodzenie, metalowa przerdzewiała siatka, tak zwyczajna, mogąca być siatką jakiegokolwiek domu w Polsce - wciąż się je spotyka. To także bucik – niebieski, zniszczony, obok niego wełniana czapka, taka swojska, dziecięca, a dalej już stos butów, większych, mniejszych, anonimowych - znaki czyjegoś bycia, za krótkiego, drastycznie przerwanego. Szczegół. Mikołaj Grynberg przechodzi w swoich pracach od swego rodzaju enigmatyczności do bardzo precyzyjnie odrysowanego detalu. Skupienie na nim oddala w pewnym stopniu od strasznego wymiaru przywoływanej tragedii, od horroru Auschwitz, bo nadaje tym przedmiotom przymioty zwyczajności. W ich pozornej prozaiczności zdaje się tkwić największe ognisko bólu – tragedia nie pozbawia fotografowanego miejsca zwyczajności. Dopiero świadomość jej ogromu nadaje mu niezatarte znaczenie, które tak trudno pojąć, ogarnąć umysłem, duszą, ciałem – właściwie to chyba niemożliwe. Złość, bezsilność, konfrontacja, strach. Wypowiedzi osób, które wzięły udział w projekcie i które swoimi doświadczeniami z Auschwitz, doznanymi tu emocjami i wrażeniami również tworzyły te wystawę. Trudno było dosłyszeć ich głosy na wernisażu, pośród ogólnego gwaru zebranych, ale czy właściwie nie jest tak, że zawsze trudno nam słuchać okrutnej prawdy o Auschwitz, wojnie, holocauście – prawdy o człowieku? Pomimo tego, nie można przestawać o tym mówić i to właśnie między innymi ukazuje wystawa Mikołaja Grynberga. tekst i foto: Małgorzata Bożek Mikołaj Grynberg Auschwitz – co ja tu robię? Wystawa trwa od 6 sierpnia do 26 września 2010 Galeria Pauza, Kraków Więcej o wystawie.
|














