| Malarskie wyznania i krzyki. Jurry powraca… |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Sztuka zawsze była swoistym komentarzem rzeczywistości. Wrażliwa na jej wszelkie poruszenia i burze dotykała spraw najbardziej aktualnych i najbardziej uniwersalnych. Nierzadko była krzykiem, sprzeciwem, formą buntu przeciw zastanemu porządkowi i jego regułom...
Można więc powiedzieć, że sztuka zawsze była zaangażowana w rzeczywistość o której opowiadała. Wyławiała z jej zakamarków zarówno liryzm, jak i brutalność. Właśnie w tych jej przejawach Jerzy Jurry Zieliński dostrzegał cechy, które miały charakteryzować swego rodzaju nowy metajęzyk , potrzebny , by sprostać wymogom upływającego czasu i związanych z tym zmian(1). Jerzy Ryszard "Jurry" Zieliński nazywany był malarzem poetą. Stał się artystyczną legendą warszawskiej Pragi i całego polskiego świata sztuki, kimś pomiędzy artystą a kloszardem. Żył tak jak tworzył – żarliwie, z pasją, szczerze i ostatecznie. Na wiele lat zapomniany – dlaczego? To dobre pytanie – odpowiada Pani Marta Tarabuła, kuratorka wystawy Powrót Jurry’ego – być może ze względu na wczesną i nagłą tragiczną śmierć, czy też dlatego, że nie dbał o splendor świata sztuki, nie podążał ani za modą, ani za oczekiwaniami publiczności artystycznej, ani za wymogami ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej. Zieliński był i jest dzisiaj kimś uosabiającym bunt, tworząc za pomocą metafory, sam stał się swego rodzaju poetyckim symbolem – ostatnim romantykiem swoich czasów. Obrazy Zielińskiego, prezentowane równocześnie w MNK i w Galerii Zderzak, na pierwszy rzut oka łatwo skojarzyć z PRL-owską propagandą. Wielkoformatowe prace, bardzo proste i oszczędne pod względem formy, zbudowane na bazie czystych, intensywnych kolorów, zwracają uwagę swoją plakatowością, jak również mogą przywoływać rzadkie w Polsce, artystyczne odniesienia do pop-artu(2). Artysta używa znaku, symbolu, w którym zapisuje ukryte znaczenia, puszcza przy tym oko do widza i bawi się przewrotnie z ówczesną władzą. Jaskrawość koloru, równa się jaskrawości otaczającego świata, jego absurdów, zatrzaskujących w swoich oparach ludzką egzystencję. Motywem często pojawiającym się w pracach Zielińskiego są charakterystyczne dla tego artysty usta – krwisto czerwone, kształtne, jakby wycięte z komiksu. Najczęściej zamknięte i milczące, kiedy się otwierają stają się źródłem fałszu bądź zostają ukarane, przybite do podłogi, siłą unieszkodliwione i znowu nieme (praca Bez Buntu). Co pozostaje prócz buntu i milczenia? Artysta odpowiada – prawda – nie istnieje żadne pomiędzy – jednak nie łatwo ją odnaleźć i sprostać. Obok ust Jurry maluje też ptaki – na jego obrazie gołąb nie jest już biały, ale czerwony, wielki i przerażający, nie niesie nadziei tylko niepokój – tak często dostrzegalny w malarstwie tego twórcy. Szczególną uwagę zwraca również autoportret artysty. Zarys głowy, widzianej jakby z tyłu, niebieskiej, usytuowanej w samym centrum obrazu, przypominającej w pewnym stopniu cień. Intryguje również tytułem, który można odczytywać dwojako , jako staropolskie „ Jam” bądź angielskie „I am” – „Jestem”, jednak czy aby na pewno? Jerzy "Jurry" Zieliński buntował się przeciw realiom swojej współczesności – przeciw zakłamaniu i władzy, przeciw hipokryzji i zastanym konwencjom. Przyglądając się jego pracom warto zadać sobie pytanie, czy więcej jest w nich buntu, czy może właśnie wspomnianego już niepokoju. Odpowiedź nie musi być jednoznaczna. Warto zauważyć bowiem, jak bliskie są sobie oba te odczucia – bunt przeciwko czemuś, jest niepokojem o coś innego – o życie, wolność, sztukę – czyhające na nie zagrożenia. Jak pisze Małgorzata Kitowska-Łysiak, Zieliński był silnie związany z miejscem swego życia i czasem, od których cieni i blasków nie uciekał(3). Jednak obrazy tego twórcy posiadają również niezwykle aktualną wymowę. Można je odczytywać z jednej strony jako swego rodzaju malarski zapis osaczenia rzeczywistością i zwrócenie uwagi na to uwięzienie, tak często będące po głębszym uświadomieniu samo-uwięzieniem. Z drugiej strony prace Zielińskiego stanowić mogą coś na kształt postulatu wykrzyczanego w twarz dzisiejszego widza, którego treść dotyczy umiejętności właściwego wyboru, tak trudnej w czasach, których domeną jest nadmiar. Domeną Jerzego Ryszarda "Jurry" Zielińskiego była na pewno życiowa i artystyczna odwaga, jego bunt wynikał z wrażliwości i uwielbienia dla świata, dostrzegania jego piękna i brzydoty, których współistnienie stanowiło w pewnym sensie o jego swoistej wartości. Nie bez powodu twórcy wystawy określili go mianem „Artysty Romantycznego”, którego wszelkie cechy nosił ten poeta, chuligan i malarz w jednym. W jego twórczości odnaleźć można liryzm i brutalność, o których pisał i których poszukiwał z niegasnącą pasją: „Chcę mówić, co o tym świecie myślę. Bo przecież żyję, więc muszę to robić. Bo to mi się bardzo podoba. Raz jest wołaniem, raz wyznaniem.”(4) Warto spróbować usłyszeć co wyznaje i o czym krzyczy Jurry. (1)Kitowska-Łysiak Małgorzata: Jerzy Ryszard Zieliński (Jurry), Instytut Historii Sztuki KUL Jana Pawła II, listopad 2006, źródło: http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_zielinski_jerzy_ryszard (2)Rottenberg Anda: Śmietankowe ogrody poznania [w:] Sztuka w Polsce 1945-2005, Wyd. Stentor, Warszawa 2005, s. 189. (3) Kitowska-Łysiak Małgorzata, j.w. (4) Zieliński Jerzy Ryszard: Gazetka Jurry-Polska B - wydawnictwo towarzyszące wystawie Powrót Jurry’ego, Galeria Zderzak, Kraków 2010. tekst i foto: Małgorzata Bożek Jerzy Ryszard „Jurry” Zieliński (1943–1980) Powrót Jurry'ego Galeria Zderzak - wystawa trwa do 10 grudnia 2010 Muzeum Narodowe w Krakowie Gmach Gł. - wystawa trwa do 31 października 2010 Więcej o wystawie tutaj
|




















