| Pomiędzy przestrzenią a...człowiekiem. Festiwal Design Attack 2010 |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
|
Zmienność prezentowanego dzieła, forma powielająca wizerunki tych, którzy z roli widzów płynnie przechodzą w rolę tworzywa – obie przez chwilę powtarzalne, za moment trafiają do archiwum, zastąpione twarzą kolejnego odwiedzającego wystawę. Z jednej strony momentalna powtarzalność – ta sama twarz w różnych przestrzeniach i układach, z drugiej jej niezwykle szybka przemijalność – na kolejne zdjęcie czekamy 3 minuty. Zdają się odwracać uwagę od samej treści, przenosząc punkt nacisku na specyfikę samej przestrzeni wystawienniczej, sposobów jej modyfikowania i kształtowania. Multimedialne tło dzisiejszych wystaw, ich nastawienie na interakcję z widzem , przecina się ze specyfiką prezentowanych na nich prac, w metodach tworzenia zahaczających już teraz regularnie o nowe technologie. Stanowi to niewątpliwie ważny element współczesnego uprawiania sztuki, jej prezentacji przygotowywanych dla szerszej publiczności, jednak nierzadko potrafi odciągnąć zainteresowanie widza od samego meritum – głównego bohatera wystawy – dzieła. We współczesnym życiu artystycznym mamy często do czynienia ze swego rodzaju symultanicznością – sposób aranżacji już nie tylko uzupełnia, wydobywa, podkreśla treść artystycznego wytworu i wskazuje drogę do jego zrozumienia, ale staje się również dziełem samym w sobie. Bohaterem staje się także widz, mający już nie tylko patrzeć i przeżywać, ale też czuć, dotykać, smakować, pokonywać ścieżki prowadzące do sensu i wrażeń.
Jednak tytuł wystawy - Człowiek jako obiekt – sprawia, że oczekiwania co do samej interakcji widza z rzeczoną „przestrzenią wystawienniczą”, stają się większe niż jej rzeczywiste do tego predyspozycje. Wizerunki widzów bezwątpienia stanowią swoistą materię do stworzenia nieistniejącego dzieła – dzięki wystawie na moment zaistniałego – ale nie zmienia to faktu, że to przestrzeń jest jej głównym elementem – właśnie owym analizowanym obiektem. Widz natomiast osadzony zostaje w ramach tradycyjnego modelu odbioru. Opóźnione nieco otwarcie wystawy, sprawiło, że widzowie weszli w przestrzeń wystawy Człowiek jako obiekt jeszcze zanim została ona całkowicie uruchomiona. Rozeszli się po galeryjnych wnętrzach, przyglądając się białym, pustym jeszcze ekranom , w oczekiwaniu na ciąg dalszy. Biel pustki wypełniająca ramy elektronicznych „obrazów”, cienie osaczające widza, który wkroczył w linię światła łączącą się z bielą pustego ekranu, oczekiwanie na to, co stanie się dalej – jeszcze bez wizerunków zapożyczonych od zwiedzających, rozpoczęło się rzeczywiste oddziaływanie w przestrzeni wystawienniczej. Sprawiło to, że widzowie na chwilę stali się zagubionymi marionetkami, oczekującymi na to „coś”. Pułapka przestrzeni, czyhająca w niej niewiadoma – w tej sytuacji widz rzeczywiście stał się obiektem, oczekującym na poprowadzenie dalej …Dalej natomiast było już więcej stematyzowania przestrzeni niż człowieka, pomimo tego, że tytułowe obiekty tak ciasno wypełniły galeryjne wnętrze. tekst i foto: Małgorzata Bożek Człowiek jako obiekt w ramach festiwalu Design Attack Bunkier Sztuki Wystawa trwa do 5 grudnia 2010 Więcej o wystawie tutaj
|




















