| Przepaście doświadczeń. Lech Majewski w MNK |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Sztuka ma siłę uwieczniania ulotności. Bada znaczenia zapisywane doświadczeniami, odsłania ich przepaście. Czy to o nich opowiada Lech Majewski? Jego prace filmowe, fotograficzne i malarskie w równym stopniu wypełnione są niepokojem. Jest to rodzaj niepokoju, który rodzi się w ludzkim umyśle i opleciony przez symbole, archetypy, artystyczne odwołania powraca do niego w interpretacji każdego, kto odważy się zmierzyć z niejednoznacznością sztuki. Lech Majewski swoją artystyczną drogę zaczynał od malarstwa i grafiki. Jego twórczość z biegiem lat nabierała znamion wszechstronności. Dziś mówi się o nim poeta, malarz, pisarz, reżyser, wykazujący ogromny dorobek w każdej z przywołanych dziedzin. Jednak, to, co najbardziej niezwykłe w jego twórczych realizacjach to umiejętność przeplatania sposobów wyrazu, ich łączenia, wykorzystywania wzajemnych powiązań i właściwości. Malarskość więc odnaleźć można w medium filmowym, dramatyzm pod postacią rzeźby, poezje w fotografii artysty. Wystawa retrospektywna w Muzeum Narodowym jest dyskretnym odkrywaniem ich powiązań. Pozwala błądzić w przestrzeni sensów i ich wielorakich odcieni. Często podkreślana przez badaczy twórczości Majewskiego zdolność do odkrywania nowej wagi wizualnego języka, łączy się z wrażliwością na towarzyszące ludzkiemu życiu sytuacje symboliczne. Artysta w wielu wywiadach podkreśla znaczenie tajemnicy, niewiadomego uobecniających się zarówno w sztuce, jak i w życiu. Stanowią one stały element szeroko rozumianej twórczości L. Majewskiego. Ukazując sytuacje – zdawać by się mogło – wyjęte ze zwyczajności dnia codziennego, moderuje ich elementy w sposób pozwalający odczuć widzowi obecność tego, czego nie sposób opisać słowami, owej niepoznanej podszewki życia, niedookreślonej i fascynującej. Jednocześnie wybierane przez niego zwyczajne sytuacje wypychane są ze swoich tradycyjnych kontekstów i poszerzane o nowe sposoby pojmowania. Twórca sięga po znaki i symbole, wypełnia nimi przestrzeń swoich prac. Stają się drogowskazem, kierunkiem ku któremu może podążyć interpretacja. Owe symbole dopełnione są w elementami autobiograficznymi, nie sposób ich uniknąć, gdy sięga się po tematy fundamentalne i często ostateczne – nieodłączne ludzkiej egzystencji. Sceny, które w filmowych i fotograficznych ujęciach przywołuje Lech Majewski dotykają tematów najbardziej podstawowych, takich jak śmierć, pożądanie, ból. Nie brak w nich powiązań z odwiecznymi kulturowymi archetypami – mitycznymi i biblijnymi, którym towarzyszy również dialog z kulturowymi obsesjami i tak zwanymi normami. Typowa patriarchalna rodzina spożywa w uroczystej, ale pełnej napięcia ciszy obiad. Przerywa je nagłe zerwanie trójki bohaterów z miejsc, czerwień płynu wsiąka w biały obrus. Rozpoczyna się rytuał kary. Nie pada ani jedno słowo, jak chyba w większości dzieł sztuki video na wystawie. Jest tak, kiedy dokonuje się ofiara na górze, w aurze biblijnej starszy mężczyzna zabija młodego i pospiesznie odjeżdża pozostawiając widza z pytaniem o jej sens. Podobnie kiedy naga kobieta dryfuje w swym pokoju nad miastem, w spowijającej ją szarości zdaje się być oderwana od reszty rzeczywistości, niezwykle piękna, niemal nieporuszona. Cisza spowija też ponowne narodziny dzieła – chaos kroków zwiedzających zmienia się w ciszę obrazu, a widzowie w sam obraz. Rzeźby L. Majewskiego uderzają dramatyzmem. Postać – czy tez postaci – chłopca, być może uchwyconego w pewnym sensie pomiędzy dzieciństwem a dorosłością, ukazywana jest jakby w pozycji zniewolenia Ustawiony w kącie, z obwiązaną głową, bądź pod ścianą z ciałem spętanym sznurówkami, przykurczony jak do skoku, obserwujący – czy sam jest swoim własnym oprawcą? Razem z widzem przygląda się różnym wymiarom rzeczywistości, którą buduje artysta w przestrzeni sal muzealnych. Jednocześnie przywołuje na myśl postać chłopca wielokrotnie prezentowaną w realizacjach video L. Majewskiego. W jednym z filmów podgląda kąpiącą się w mleku kobietę, w innym obwiązuje głowę rajstopami próbując różnych konstelacji supłów. Podobnie w jednym z dzieł rzeźbiarskich, chłopiec odwrócony zostaje do ściany, tyłem do wielkiego niemal nieruchomego – poza poruszaną wiatrem zasłoną – obrazu nagiej kobiety, przywołując tym samym na myśl doświadczenia fascynacji, zakazanego, czy nawet kary.
Retrospektywna wystawa Lecha Majewskiego to także fotografie i filmy prezentujące dialog twórcy z własnymi mistrzami. To przedsmak dla tych, którzy jeszcze nie widzieli filmu Młyn i krzyż będącego swego rodzaju przekładem idei z jednego języka na drugi, zachowującym przy tym jego piękno i niezwykłość. Lech Majewski zaczyna od wątpliwości i na niej kończy, bada tajemnicę, ale jej nie odkrywa. Jego prace dotykają najbardziej wrażliwych punktów ludzkiej duszy, co nie zawsze jest łatwe dla odbiorcy. Patrzenie może sprawiać ból – tak samo jest z myślami. Zdarte do cna tematy artysta wydobywa na nowo, pokazuje, że pomimo swojej powszechności i otoczki frazesów wciąż mogą oddziaływać - przerażać, ranić, pozwalać zrozumieć. Świeżość spojrzenia u twórcy z tak ogromnym dorobkiem zdumiewa. Być może bierze się z to niezwykłej przenikliwości spojrzenia na wszystko, co nazwać można rzeczywistością, tej przenikliwości, za którą można zatęsknić i którą można znienawidzić. Umiejętności obserwacji trzeba uczyć się od mistrzów, tak jak robi to Majewski, nie zatracając przy tym własnej perspektywy. Pisze: „Żyć w harmonii ze sobą, a nie z wyspekulowaną ideą tego, co jest najlepsze… Siedzieć. Myśleć. Widzieć. Notować. Zapisywać obrazy. Obrazy. Obrazy. Obrazy.(…)”(1) Jakie obrazy zapisuje Lech Majewski? Zobaczcie sami. (1) Majewski Lech: Oficjalne centrum świata. Malarze, gwiazdy, miasta, obrazy, Wyd. Słowo/Obraz/Terytoria, Gdańsk 1998, s. 11. tekst i foto: Małgorzata Bożek Lech Majewski - Retrospektywa, MNK Gmach Główny Videoart. Rzeźba. Fotografia. Wystawa trwa od 1 kwietnia do 5 czerwca 2011
|




















