| W kierunku różnorodności. Inauguracyjne wystawy w MOCAK-u |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Krakowskie Zabłocie to przestrzeń kontrastów. Dawna przemysłowa dzielnica staje się obecnie miejscem spotkania – współczesności i przeszłości. W przestrzeni ich różnorodności pojawia się również sztuka. Dawne fabryki i magazyny zmieniają się w galerie oraz muzea. Wśród nich jest MOCAK – pierwsze w Polsce Muzeum Sztuki Współczesnej wybudowane od podstaw. Prezentowanie sztuki, jako obszaru różnorodnego i wielowymiarowego ma być głównym elementem programu nowego muzeum. W swoich działaniach MOCAK ukazywać będzie szerokiej publiczności odmienność problemów i mediów obecną we współczesnych obszarach twórczości. Maria Anna Potocka wskazuje także na cel społeczny, jaki stawia sobie muzeum: przekonywanie iż sztuka współczesna jest jednym z podstawowych narzędzi rozumienia świata – rozumienia jakże indywidualnego. Programowa różnorodność przejawia się już w pierwszych wystawach zaprezentowanych w Muzeum Sztuki Współczesnej przy okazji uroczystego otwarcia 19 maja. Historia w sztuce stanowi obraz różnorodności interpretacji i wielości spojrzeń na istotne dla każdego człowieka problemy, dotykające go poprzez miejsce i czas w których żyje i które składają się w dużym stopniu na jego codzienność. Fragment kolekcji muzeum, również wyeksponowany w formie wystawy, już z natury cechuje rozmaitość poruszanych zagadnień i metod ich przekazu, układających się w jakże odmienne artystyczne wypowiedzi. Kontrastowe zestawienie dwóch symbolicznych bibliotek – tej przeniesionej z przeszłości, należącej do wybitnego naukowca, Mieczysława Porębskiego i tej wywodzącej się z kultury rozkoszy Maurycego Gomulickiego – także prowadzi ku mnogości spojrzeń na zdawać by się mogło oczywiste kwestie, takie jak przyjemność obcowania z książką, jej zmysłową stronę. Wielość możliwości artystycznych odczytań odkrywa przed widzem również wystawa Alias: Madeleine Sante, która pokazywana w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie nie zawiera ani jednego zdjęcia. Przegląd technik i problemów to również wystawa Nagrody Fundacji Vordemberge-Gildewart prezentująca prace młodych polskich artystów wybranych i nagrodzonych przez szwajcarską fundację. MOCAK wkracza więc na scenę prezentując swoiste spektrum możliwości sztuki. Różnorodność ta dotrzeć ma do odbiorcy, wzbudzić w nim zachwyt, niepokój, zaskoczenie – zaistnieć w nim. Przestrzeń wystawy Historia w sztuce prowokuje do pytań, a przede wszystkim do jednego, na które chyba nie sposób jednoznacznie odpowiedzieć: jak wiele odcieni zawartych jest w pojęciu historia? Z jednej strony dotyka przeszłości, jej złożoności, błędów, wypatrzeń odczuwalnych współcześnie, będących balastem z którym zmagamy od lat. Z drugiej strony to nakierowanie na przyszłość, jej możliwości i zagrożenia, to zmaganie się z czasem, który jeszcze nie nadszedł. Artysta badając prywatne przestrzenie swojej historii, dociera zawsze także do tych publicznych, oficjalnych, które oddziałują na niego w sposób równie dotkliwy i nieuchronny. 44 twórców podejmuje trudny temat spojrzenia jakby z boku, z dystansu, choć w sztuce dystans ten wydaje się być niemożliwy, z czego wynika siła jej oddziaływania. Namysł nad historią, osobiste spojrzenie w głąb jej struktur i określona indywidualnie forma burzą zastane, nazywane obiektywnymi fakty. Rozbijając ich jednoznaczność, rozbijają jednoznaczność ocen i znaczeniowej stabilizacji. Maria Anna Potocka podkreśla, że zestawienie, w którym sztuka połączona zostaje z istotnym dla wszystkich problemem, ukazuje także jej mechanizmy oraz ich działanie w powiązaniu z najważniejszymi pojęciami ludzkiej egzystencji. Wystawa Historia w sztuce nie jest więc obiektywnym obrazem historii, ale dyskusją z wszystkim, co nim jest, rozbijaniem przyjętej przez ogół wizji. Poruszane przez nią tematy są czasem zaskakujące. W tym tkwi zresztą ich siła – siła indywidualnego spojrzenia na rzeczywistość – której wagę tak bardzo podkreślają organizatorzy wystawy. Planują kontynuować te trudne, ale niezwykle ciekawe konfrontacje w obrębie zagadnień takich jak „Polityka w sztuce”, „Religa w sztuce” czy też „Sztuka w sztuce”. Kolejną wystawę cyklu obejrzeć będzie można w przyszłym roku. Kolekcja Muzeum Sztuki Współczesnej rozbudowywana pod kątem sztuki dwóch ostatnich dziesięcioleci, będzie tworzona zwłaszcza w kontekście sztuki awangardowej oraz konceptualizmu. Część zbiorów, prezentowana obecnie w MOCAK-u w formie ekspozycji czasowej, doskonale obrazuje podstawowe założenie programowe muzeum. Ogarnia mianowicie wielorakość, którą operuje sztuka, tak więc odmienność problemów, interpretacji i sposobów ich przedstawiania przy użyciu różnych form wyrazu. Na wystawie zobaczymy obrazy, filmy video, instalacje, czy fotografie – nie bez powodu esej na jej temat autorstwa M. A. Potockiej nosi tytuł Pochwała różnorodności. Pośród prezentowanych prac odnajdziemy przykładowo barwny tłum Bartka Materki, nierozpoznany, skupiony, jednorodny, bez twarzy, z przebijającymi poprzez anonimowość powtarzalnymi kolorami. Prócz tego zobaczymy także Krakusów w pełnym ironii, ale nie pozbawionym humoru spojrzeniu Edwarda Dwurnika, czy też gorzki komentarz do idei zjednoczenia Leopolda Kesslera, oraz zupełnie odmienną tematycznie pracę Małgorzaty Markiewicz pokazującą specyfikę więzi matki i córki, nie wolną od działania czasu i przemijalności, piękną i smutną jednocześnie. Tych kilka wymienionych prac to zaledwie mała cząstka wystawy i jeszcze mniejsza kolekcji, którą MOCAK wzbogacać będzie na przestrzeni kolejnych lat swoich działań. Bibliophilia Maurycego Gomulickiego to z kolei osobiste wyznanie miłości, którego adresatem są książki – czy tylko? – ich zmysłowość, niemal cielesność, wzajemne przenikanie tych dwóch wymiarów. Artysta wychowany wśród zakamarków biblioteki swojego dziadka, piętrzących się woluminów, zakurzonych okładek, ich zapachu, faktury, szelestu sławi niezwykłość czytelniczej przestrzeni, jej materialność, dotykalność. Książki wnikają w sferę przyjemności – zmysłowość i świeżość pozujących na ich tle pięknych kobiet tylko pozornie kontrastuje z kojarzącym się z kurzem i starością księgozbiorem. Pomiędzy jego kartami podobnie jak w zmysłowych ciałach czai się rozkosz czekająca na odkrycie. Kultura rozkoszy Gomulickiego zderzona zostaje z powagą Biblioteki Mieczysława Porębskiego. Przestrzeń odwzorowująca pracownię słynnego badacza wypełniają nie tylko książki, ale i obrazy – Kantora, Witkiewicza, Nowosielskiego – kształtując tym samym jej specyfikę. Pozornie różne biblioteki – Porębskiego i Gomulickiego – zdają się dotykać tego samego zagadnienia – pasji obecnej w sztuce, miłości, literaturze, pasji towarzyszącej artyście, historykowi sztuki, każdemu człowiekowi. Wystawa Alias: Madeleine Sante to natomiast opowieść o przypadku i zmienności, które współtworzą każde ludzkie życie. Kim bylibyśmy bez nich? – zdaje się pytać twórca bądź twórcy których tożsamości nie znamy. „Madeleine Sante przyszła na świat 11 maja 1900 roku w Brugii w Belgii...” tak zaczyna się każdy z sześciu zaprezentowanych na wystawie życiorysów. Są wśród nich „Histeryczka” „Neurotyczka” czy „Nieproszony gość” . Pozornie podobne realizują obraz życia sześciu różnych osób. Co wpływa na ich odmienność, co kształtuje taki a nie inny ciąg zdarzeń, co kształtuje nas samych? Zadrukowane karty w białych jednakowych ramkach opowiadające o Madeleine Sante są jak ludzie, tak bardzo podobni, a dzieli ich wszechświat różnic. Dlaczego? Ta specyficzna wystawa mnoży pytania, ale nie daje odpowiedzi. Pozostawia je każdemu widzowi. Nagroda Fundacji Vordemberge-Gildewart to z kolei prezentacja młodej polskiej sztuki, podejmowanych przez artystów tego kręgu zagadnień i odkrywanych na nowo w swojej specyfice metod tworzenia. Prace zwyciężczyni, Anny Okrasko, są zapisem wycinków rzeczywistości, wyłonionych z jej chaosu problemów istotnych dla artystki, takich jak wspólnota, przestrzeń miasta, czy możliwości kształtowania sfery publicznej. Dwie drugie nagrody otrzymali Róża Litwa oraz Jan Dziaczkowski. R. Litwa tworzy oszczędne w formie realizacje, głównie w obrębie malarstwa i rysunku, zgeometryzowane i ascetyczne, ale i przejmujące swoim napięciem i nastrojem. J. Dziaczkowski natomiast łącząc techniki tworzy interesujące kolaże na których rzeczywistość jest wielowymiarowa, fantastyczna, i momentami ma w sobie coś z absurdu snu, przywidzenia. Wnosi nowe, nieznane dotąd oblicze miejsc, ludzi, świata. Fundacja co roku w wybranym kraju Europy organizuje konkurs stypendialny, Polska po raz pierwszy wzięła w nim udział, efekty można zobaczyć w MOCAK-u jeszcze do 26 czerwca. „(…) wszyscy rozmawiamy o tym samym – o świecie, w jakim żyjemy, o jego ograniczeniach i możliwościach, i o tym, jak możemy go wspólnie konstruować”(1) – twierdzi w jednym z wywiadów Artur Żmijewski, podkreślając równorzędność sztuki wobec innych dyskursów. Podobne założenie funkcji sztuki w życiu społecznym wydaje się realizować w swoim programie MOCAK. Sztuka tworzy obszar, w którym artyści i widzowie, nie tracąc kontaktu z codziennością, wytwarzają nowe wartości w jej obrębie. Dlatego sztuka może być radością, cierpieniem, brudem i świętem, może być oskarżeniem, ucieczką, zachwytem, pytaniem. Sztuka jest różnorodnością. Do przyglądania się tej różnorodności przyłącza się Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie i zaprasza do tego swoich widzów. Otwiera przed nimi niezwykłe wnętrza, które same w sobie są esencją sztuki. Neomdernistczne, surowe i przestronne sprzyjają obcowaniu z twórczością i odkrywaniu jej różnorakich aspektów. (1) Artur Żmijewski: Wstęp: Z Arturem Żmijewskim rozmawia Sebastian Cichocki [w:] Drżące ciała: Rozmowy z artystami, Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2008, s. 9. tekst i foto: Małgorzata Bożek Wystawy w MOCAK-u
|




















