Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu
Nazwa: Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu

Organizator: Stowarzyszenie Filmowe CinéEuropa

Termin: 3 maja 2012

www.laf.net.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Poszukiwania. Justyna Górowska w Galerii Szara Kamienica
Recenzje - Małgorzata Bożek
Recenzje/justyna_gorowska_wystawa

Ciało, może być jednolite i konkretne, ale też rozbite na elementy, atomy – rozproszone i dotykające różnych obszarów znaczeń. Otwieranie ciała, jego dekonstruowanie zaciera granice między ciałem naturalnym a jego kulturowymi przeobrażeniami, tworząc tym samym nowe konteksty jego postrzegania. W opozycji do ciał z przestrzeni kultury masowej, których istnienie uwarunkowane jest przyjemnością i władzą spojrzenia, Justyna Górowska stawia ciało poszukujące, cierpiące, przekraczające granice – bólu, wstydu, jednoznaczności. W ciele i poprzez ciało artystka bada rzeczywistość – wkracza w jej symbolikę i dosłowność.


Justyna Górowska, młoda artystka, której prace prezentuje obecnie Galeria Szara Kamienica, w twórczych poszukiwaniach posługuje się fotografią, sztuką performance i wideo oraz rzeźbą. W każdym z tych obszarów artystycznego działania głównym tworzywem czy też medium jest ciało.  Czarno-białe filmy i fotografie, które zobaczyć można na wystawie Play name no name, pochodzą z cyklu FW JG i nawiązują do twórczości Francesci Woodman, zmarłej tragicznie młodej amerykańskiej fotografki. Prace obu artystek, podobne są pod względem nastroju – niepokoju i tajemnicy – jak również pewnych cech formalnych. Co więcej, ukazują ciało nagie, odarte ze wstydu, uwikłane w znaczenia. Legenda narosła wokół twórczości Woodmann, która popełniła samobójstwo w wieku dwudziestu kilku lat, nadaje jej zdjęciom rys autobiografizmu, potęgującego napięcie, które wzmaga się, kiedy dostrzegamy, że sztuka tak ściśle połączyła się z życiem. Artystka bowiem, jak pisała Izabela Kowalczyk, chciała zobaczyć własną śmierć. Również w realizacjach Górowskiej, ciało już nie tylko „obrazuje”, ale każe doświadczać. Niektórzy chcieliby odwrócić głowę, nie patrzeć na zaciskające się na skórze klamry, napinającą ją żyłkę, wypluwany w kształt liter mleczny płyn, nagość…Jednak Justyna Górowska nie szokuje, jej cielesność wydaje się być symboliczna, przywołuje doświadczenia z pogranicza snu i jawy, koszmaru i nieznośnej świadomości bycia. Dotyka, albo raczej gra dotykiem. Raz jest on subtelny, miękko tajemniczy, kiedy indziej przeszywa ukłuciem nagłego bólu, jest jak uświadomienie realności.




Ciało w ujęciu Justyny Górowskiej jest ciałem estetycznie „właściwym”, pozornie bliskim ciałom eksponowanym w medialnej kulturze masowej. Jednak, przedstawiane na czarno-białych filmowych i fotograficznych obrazach, gładkie, szczupłe i nagie, często pozbawione jest twarzy, wskazując tym samym na rozproszoną tożsamość,  jej poszukiwanie. Górowska wystawia ciało na próbę, bada jego możliwości – czy to wsłuchując się w oddech któremu wtóruje zaciskająca i ograniczająca swobodę ruchów przezroczysta taśma, czy każąc  mierzyć mu się z balastem ziemi, od której tak jaskrawo odbija się świetliście blada zmagająca się z nim sylwetka. Prace wideo odważnie nawiązujące do wspomnianego wzorca, pozostające z nim w dialogu, wprowadzają w przestrzeń doświadczenia granicznego, w którym cielesność przestaje być już tylko materialnością, a przenika w obszary niemal metafizyczne. Pozwalają one wkraczać w różne wymiary ludzkiej egzystencji. Mogą kojarzyć się z ukradkowym ocieraniem się o śmierć, próbą przeniknięcia niewidzialnego – w człowieku i poza nim. Śnienie na jawie Górowskiej rozbija obraz istnienia, zanurza się w cieple i chłodzie tego, co dotyczy ciała i tego, co je przekracza. Ten niezwykły świat przenikania wnętrza i zewnętrza wypełniają nie tylko ciała, ale i atrybuty silnie nacechowane symbolicznie – lustro, dzwonki, kamienny sarkofag, drzewo i osypująca się ziemia. Obok namacalnej materialności istnienia, artystka stawia więc tajemnicę, tworzy metaforyczny obraz poszukiwań ostatecznych pojęć i stanów. Zapośredniczone gdzieś pomiędzy życiem i śmiercią, naturą i kulturą są próbą dotarcia do odpowiedzi. Możliwość jej istnienia wypełnia niepewność. Poszukiwanie trwa.

Na wystawie Play name no name artystka bada również  mit mandragory. Odwołuje się tym samym do doświadczeń niemal archetypicznych. Łącząc opowieść o magicznych właściwościach rośliny z symbolicznymi aktami wyszywania postaci homunkulusa własnymi włosami i karmieniem piersią antropomorficznej rośliny, wpisuje sama siebie w symboliczno-magiczny porządek świata, pierwotny, niezwykły, bardzo sensualny. Wypróbowując na sobie działanie legendy o mandragorze miesza poziomy doświadczania – realności, sztuki, mitu.  

Justyna Górowska ciało oswojone wprowadza w obszar niepokoju, rozproszenia, buduje tę przestrzeń na nowo i bada przeobrażające się w niej pojęcie tożsamości. Owa tożsamość staje się płynnym wchodzeniem w rzeczywistość, przenikaniem jej różnych aspektów. To doświadczanie wielowymiarowe i często trudne, warto jednak podjąć próbę choćby częściowego wkroczenia w generowane przez nie znaczenia. Nikt nie wymaga  przeniknięcia do głębi. To, co stanowi o sile ekspresji wystawy to tajemnica, niejednoznaczność, forma otwarta. Trzeba w nią wkroczyć, poddać się niepewności i poszukiwać zapomnianych imion - Play name no name.

tekst/foto: Małgorzata Bożek


Justyna Górowska Play name no name
Galeria Szara Kamienica w Krakowie
Wystawa trwa do 10 lipca 2011

Dodaj do:

Wykop    Facebook