| Sztuka rozdarta. Sztuka białoruska dzisiaj - Zachęta Narodowa Galeria Sztuki |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Sztuka zawieszona pomiędzy granicami – pojęć, postaw, tematów, a także państw. Otwierając drzwi? – w tytule wystawy prezentowanej w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta doszukać się można zwątpienia właściwego pytaniom retorycznym i jednocześnie swego rodzaju zaproszenia do dyskusji – o statusie sztuki i statusie wolności, pojęcia nieuchronnie pojawiającego się przy okazji tematu Białorusi. Wolność ta może być postrzegana zarówno w kontekście działań twórczych, jak i wolności osobistej, które powinny iść ze sobą krok w krok w przestrzeni ludzkiej aktywności. To oczywiste stwierdzenie, staje się mgliste kiedy przyjmie się za punkt odniesienia miejsca takie, jak Białoruś. Sztuka służy tam wolności, ustawiając się w opozycji do oficjalnej działalności państwa i wspieranych przez nie inicjatyw. Czy jednak postrzegając tę sztukę z tej właśnie perspektywy sami nie nakładamy na nią ograniczeń? Wystawa o tak silnym kontekście społeczno-politycznym prowokuje pytania, o to pod jakim kątem powinniśmy spoglądać na prezentowaną sztukę białoruską. Nie sposób oderwać się od budzących tyle emocji realiów, co sprzyja tendencyjności i stwarza groźbę zaszufladkowania jej w obszar twórczości upolitycznionej, niezależnie od jej kierunku. Sytuacja polityczna Białorusi jest powszechnie znana. Czy równie dużo wiemy o jej sztuce? Oczywiście reżim stwarza ograniczenia dla swobodnej działalności także na tym polu, ale przecież większość interesujących białoruskich artystów tworzy poza krajem, z którego się wywodzi. Tytułowe „otwarcie drzwi” może być symbolem przełamania tej nierównomiernie rozłożonej wiedzy i stworzenia przestrzeni twórczego nieograniczonego działania, której brak często białoruskim artystom. Obok kontekstu politycznego istnieją wartości w przestrzeni sztuki wychodzące poza ten wymiar. Dzieło sztuki odnoszące się do konkretnego czasu, miejsca, sytuacji niemal zawsze posiada pierwiastki, które mogą być interpretowane w sposób bardziej uniwersalny. Pozostają tym samym aktualne nawet wtedy, gdy mija ich bezpośrednie odniesienie i bezpowrotnie zmieniają się realia, do których nawiązywało. Prócz tego pozostaje przede wszystkim dziełem sztuki, z całym bogactwem estetycznym, brzydotą i pięknem, wpisanymi w nie emocjami. Otwierając drzwi? prezentuje prace stanowiące przegląd różnorakich technik i tematów. Widz wkraczając w przestrzeń wystawy patrzy, słucha, czuje – doświadcza. Prace, które składają się na obraz sztuki białoruskiej w warszawskiej Zachęcie, posługują się różnorodną poetyką. Niektóre zbliżają się do manifestu – politycznego, filozoficznego, artystycznego – są krzykiem, inne wprost przeciwnie, zdają się być poetycką aluzją, doprawioną subtelną, acz sporą dawką ironii. Nieoczekiwanie te, które wdzierają się głośną nutą sprzeciwu w świadomość widza nie są tak liczne, choć tak wyobrażamy sobie bunt. Przeważają artystyczne wypowiedzi obnażające paradoksalność przywoływanych białoruskich realiów. Być może jest to wynikiem dystansu, z którego białoruscy twórcy spoglądają na swój kraj, który zmienia się w coś na kształt rany, zadry, uporczywego leitmotivu. Organizatorzy wystawy współczesnej sztuki białoruskiej – zarówno jej pierwszej, wileńskiej odsłony, jak i warszawskiej – podkreślają, że większość autorów wystawianych prac mieszka poza granicami Białorusi. Jedna z prezentowanych twórczych realizacji stanowi obraz ich migracji. Większość kolorowych strzałek skierowana jest ciągle na zewnątrz. Trudno mówić tu o neutralności, oddaleniu od „tu i teraz” określonego wycinka rzeczywistości, jaką stanowi rzeczywistość białoruska, w którą wpisana jest nieodmiennie od lat niezgoda i bunt przeciw takiemu jej kształtowi. Trzeba jednak pamiętać przy tym o autonomii sztuki, o tym, że przede wszystkim jest sztuką, a dopiero później również walką, zmianą, próbą wpłynięcia na rzeczywistość. Instalacje, obrazy, fotografie i filmy na wystawie Otwierając drzwi? opowiadają o konkrecie, wpisanym w indywidualne światy. Szczególne wrażenie robi praca Anny Czkolnikowej High Hills, która wprowadza widza – czy raczej „wyprowadza” – w przestrzeń będącą testem równowagi. Instalacja złożona ze specjalnie ukształtowanych kamiennych płytek tworzy powierzchnię próby. Artystka każe zmierzyć się z brakiem stabilności, z jej pozornością. Kiedy stąpa się po tym niezwykłym podłożu, wśród odczuć pojawiają się dyskomfort i niepewność. Kamienna nieregularność wbija się w stopy, w podeszwy butów, uwiera i przeszkadza. Jest piękna w swoim surowym minimalizmie, w którym współgra z bielą pustych ścian, ale kiedy już się na nią wstąpi, szybko pojawia się poczucie fałszu, wrogości. W komentarzu do swojej pracy artystka opowiada o rozczarowaniu, nieustającym smutku wyłaniającym się spod pierzyny pozorów narzucanej na ludzkie losy. Smutek widać na twarzach przechodniów przyglądających się pięknym modelkom na wysokich szpilkach paradujących po nowo wyremontowanych częściach miast. Mają przypominać ludziom o ich szczęściu i opiece prężnie działającego państwa. Zamiast tego tworzą dysonans. Bowiem spacerując nawet po najrówniejszych białoruskich chodnikach trudno utrzymać równowagę – zdaje się mówić artystka. Minimalistyczny charakter bardzo wymownej znaczeniowo pracy krążącej wokół gry pozorów odnosić się może do fałszu rodzącego się w wielu sferach życia, choć towarzyszący jej kontekst jest wyraźnie nacechowany społecznie. Próba zachowania równowagi zderza się u Czkolnikowej z propagandą i rozdarciem, trudno pośród nich boleśnie nie upaść. Podobna refleksja rodzi się przy oglądaniu fotografii Artura Klinaua prezentujących „miasto słońca”, niezrealizowaną utopię, czy raczej antyutopię, jaką według autora jest Mińsk. Oszczędne w formie czarnobiałe zdjęcia przedstawiające stolicę Białorusi, miasto przykryte śniegiem lub szarością przychmurzonego nieba, uśpione i melancholijne. Pozbawione jest uporczywego pulsowania właściwego wielkim ośrodkom miejskim. Monumentalne, przestronne, ale puste – co kryje się w jego cieniu, w niedostępnych dla oka widza zakamarkach? Być może marzenie, które okazuje się tak samo niebezpieczne jak obsesja. Mińsk jest u Klinaua imitacją, cieniem, widmem – niezrealizowanym marzeniem. O marzeniach i ich sztucznym podtrzymywaniu opowiada też Marina Napruszkina w pracy Biuro antypropagandy. Artystka przedstawia różne rodzaje propagandy podchodząc do niej z ironicznym dystansem. Prezentując idealny obraz Białorusi, poddaje ją jednocześnie krytyce. Kraina wiecznej szczęśliwości wyłaniająca się ze zdjęć, filmów, kolorowych albumów wprowadza w przestrzeń bolesnego absurdu, podobnie jak ułożony z kwiatów herb KGB przed warszawską Zachętą czy kolorowe „łuboki” Władimira Ceslera i Siergieja Wojczenko. To narzucane usilnie „szczęście” uwiera, ciśnie, przeszkadza – zarówno u Napruszkiny, jak i Czkolnikowej, czy też Olega Juszko, w jego lnianych uniformach, w które ubiera portretowane postacie. Sztuka białoruska dziś – zapisują w podtytule wystawy jej organizatorzy. Tak więc sztuka narodowa związana z konkretną rzeczywistością i jej uwarunkowaniami, która przemawia różnorodnym artystycznym językiem. Trzeba patrzeć na nią pod wieloma kątami, bowiem białoruska sztuka to nie tylko walka o wolność, to też badanie pojęć sięgających głębiej i dalej, takich jak czas, przestrzeń, czy nawet śmierć. Trudno jednak wyzbyć się przy tym soczewki, jaką stanowi sytuacja społeczno-polityczna w interpretacji twórczości prezentowanych artystów. Przede wszystkim nie ograniczać – powinno brzmieć motto tej wystawy. Nie ograniczać działań, perspektyw, wypowiedzi - nie ograniczać sztuki. Łubok – to tani obrazek, wydrukowany bądź namalowany, który można było tradycyjnie kupić na rynku, targowisku czy pchlim targu. Od połowy XX wieku popularność zdobyła ich satyryczna odmiana, będąca wizualnym odpowiednikiem czastuszek – żartobliwych pieśni ludowych. Władimir Cesler i Siergiej Wojczenko zrekonstruowali stylistykę i środki tego popularnego gatunku sztuki folklorystycznej i zaadaptowali go do celów krytycznych (Folder towarzyszący wystawie Otwierając drzwi? Sztuka białoruska dzisiaj, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, 24 maja – 21 sierpnia 2011) tekst/foto: Małgorzata Bożek Wystawa Otwierając drzwi? Sztuka białoruska dzisiaj Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa Wystawa trwa: 24 maja – 21 sierpnia 2011
|




















