| Efekt spragnionych oczu | Video Re:view w Katowicach |
| Recenzje - Zuzanna Sokołowska | |||
![]() Festiwal Video Re:view w Katowicach to pierwsze tak duże przedsięwzięcie na Śląsku prezentujące najważniejsze zjawiska w sztuce wideo. Najistotniejszą częścią tego międzynarodowego projektu jest Videonale z Bonn, które prawie w całości można obejrzeć w Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach. To wielki przegląd 48 filmów z całego świata, których tematyka jest niesłychanie różnorodna – artyści poszukują nieszablonowych, wizualnych rozwiązań, zachwycających swoją nowatorskością spojrzenia. Pierwsza edycja Videonale odbyła się w 1984 roku i w dalszym ciągu jego program jest rozszerzany, także o wykłady z dziedziny sztuki wideo. Natomiast w Rondzie Sztuki w ramach festiwalu prezentowany jest cykl Kino (re)wizytowane przez sztukę wideo. W swoim zamierzeniu ekspozycja próbuje na nowo zdefiniować X muzę, która dzisiaj zaczyna kojarzyć się z wielkimi multipleksami, przewidywalnością i kulturą masową, nie zaspokajającą potrzeb wymagającego widza. „Sztuka wideo jest ostatnią szansą kina” - czytamy słowa Serg’a Daneya w ulotce wystawy. Czy tak jest w istocie? Można polemizować. Kino w dalszym ciągu potrafi pozytywnie zaskakiwać, choć wymaga to dużej cierpliwości od strony widzów, którzy czasami bardzo długo muszą czekać na premiery dobrych filmów. W Rondzie można obejrzeć 7 obrazów, które mniej lub bardziej bezpośrednio nawiązują do kultowych już postaci światowego kina, między innymi Hitchcocka, Polańskiego czy Schlondorfa. Nie brak także odwołań filmowych – do Pancernika Potiomkina Eisensteina czy Doktora Mabuse’a Langa. Wideo Starring (2003) autorstwa Koen’a Theys’a to filmowy zoom na twarze amerykańskich i bollywoodzkich gwiazd filmowych. Zwieszone w nieokreślonej, ciemnej przestrzeni, wykadrowane wizerunki Nicolasa Cage’a czy Stevena Seagal’a żyją własnym życiem, na których widać odgrywane emocje złości, szczęścia czy zadumy. Całość została poddana zabiegowi morfingu – technice wykorzystywanej w filmie i animacji komputerowej, która polega na płynnym przechodzeniu jednego obrazu w drugi. Przypomina to ćwiczenie gestów przed lustrem, co pogłębia efekt sztuczności. Sam film wydaje się błyskotliwym komentarzem dotyczącym alternatywnych światów, wykreowanych przez kino czy telewizję, które ciągle dają przeczucie bezpośredniego przekazu prawdziwej rzeczywistości rozgrywającej się w danym momencie. Starring Theys’a jest bardzo zaskakujące na tle wcześniejszych dokonań tego belgijskiego artysty. Wystarczy sobie przypomnieć obraz Crime 01 (1983), w którym główny bohater z maską psa na twarzy masakruje trupa niezidentyfikowanego zwierzęcia tępym narzędziem. Złowrogi stukot metalu, odcinane łapy i niesłychanie płynny, spokojny ruch mordercy w masce przyprawia o dreszcze, podobnie jak widok płaczącego niemowlęcia w otoczeniu psich głów. Zrealizowany skromnymi środkami obraz nie pozostawia widza obojętnym, który pomimo pojawiającego się odruchu obrzydzenia nie potrafi oderwać od filmu wzroku. Chant [dans les muscules du chant] (2010) autorstwa Suzan Vachon to wariacja na temat pamięci. Jest to kompilacja fragmentów archiwów filmowych z pierwszej połowy XX wieku, których motywem przewodnim jest tak zwany „film płomienia” – artystka wznieca pożary, które może ugasić tyko wyobraźnia widza. Nagłe przebłyski i załamania kadru przypominają nerwową drzemkę, w której pojawiają się krótkotrwałe flashbacki z przeszłości. Jak pisze sama artystka: „Zapalam pożary, gdzie każdy obraz jest na wygnaniu, gdzie każda sekwencja jest oparzeniem pożądania”. Artystka podsyca go rosyjskimi cytatami zaczerpniętymi z „Poematu powietrza” Mariny Cwietajewej, oscylującego wokół tematu bezdomności ciała. Vachon próbuje przyporządkować go określonemu miejscu, mianowicie wspomnianej wcześniej pamięci, która pomaga nawiązać głęboki kontakt ze swoją własną cielesnością. Collapse (2010) zrealizowane przez Basela Abbasa i Ruanne Ablu-Ahme to instalacja dźwiękowa, złożona z czarno-białych kadrów, która podobnie jak obraz Vachon porusza wątek odpominania i archiwizacji wspomnień, które wyznaczają granicę pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Collapse stanowi kompilacje scen z The Open Door (1964) Barakata, Pancernika Potiomkina (1925) i bajkowych narracji Edwarda Saida w Jerozolimie sprzed 1948 roku. Zapomniane historie i wątki zostają ponownie zmaterializowane i odtworzone na oczach widza. Jak mówią sami artyści, obraz powstał z „doświadczenia niedawnego powrotu do Palestyny”, gdzie musieli zmierzyć się z wyalienowaniem i brakiem tożsamości miejsca. Owo wyobcowanie stanowi poetycką metaforę współczesnej Palestyny, która została naznaczona bliznami historii i rozkładu, których nie można usunąć. „Teraźniejszość obciążona jest przeszłością i brzemienną przeszłością” – zauważył Gottfried Leibniz. Myśl ta może stać się punktem wyjścia dla oglądających widzów, dla których ten film może wydawać się jedynie powtórką z obcej im rzeczywistości Podobne wątki pojawiają się również w cyklu Instants, podzielonego na 4 części, które zrealizowali różni autorzy. W tej realizacji przeplata się kontekst pamięci i czasu, od którego nie można uciec. Kompozytor Laurent Saiet, zafascynowany twórczością Chrisa Markera zaprosił 3 artystów (Pascala Frament’a, Sylvaina Belot, Gilberta Carsoux), którzy postanawiają stworzyć ścieżkę dźwiękową, będącą odzwierciedleniem twórczości Markera. Inspiracją staje film science-fiction na temat III wojny światowej tego reżysera La Jetée (1962), gdzie ostatnia scena tego obrazu kończy się słowami „Zrozumiał, że nie da się uciec przed czasem i że ta chwila, którą dane mu było ujrzećw dzieciństwie i która go prześladowała, to jego własna śmierć”. Ponad godzinna realizacja Instants rozciąga czas do maksimum, wyostrzając zmysł wzroku na detale, które byłyby normalnie niedostrzegalne. Film ten potrafi zakonserwować czas, dając widzom poczucie jego „zabijania”, lecz nie ochrania ich przed codziennym umieraniem. Oprócz filmów prezentowanych w ramach ekspozycji Kino (re)wizytowane przez sztukę wideo, można także w galerii obejrzeć obrazy z Videonale z Bonn, które nie zmieściły się w przestrzeniach katowickiego BWA. Pierwszym z nich jest realizacja Janet Biggs Znikający punkt (2009), który swoim tytułem nawiązuje do filmu drogi Richarda Sarafiana. Obraz ten składa się z dwóch historii. Pierwsza z nich opowiada o Leslie Porterfield, która wraca do zdrowia po wypadku motocyklowym, bym potem bić kolejne rekordy sportowe. Druga tymczasem przenosi widzów do Centrum Rehabilitacji Uzależnionych w Harlem, którego pacjenci śpiewają piosenkę skomponowaną przez reżyserkę. Scena ta porusza problem ingerencji i manipulacji umysłem, co sprawia, że przestajemy być sobą, tylko zlepkiem narzuconych zachowań. Artystka próbuje uchwycić mikro-moment, kiedy cząstka, sprawiająca to, kim jesteśmy, ulega nieodwracalnemu zniszczeniu. Tymczasem Chi-Yu Liao w swoim wideo Panna Ładna (2010) porusza zagadnienie atrofii uczuć, która nie pozwala wejść w zdrowe interakcje z innymi ludźmi. Bohaterowie tego filmu mają nałożone maski, co podkreśla teatralność i sztuczność ludzkich zachowań, utkanych z lęku przed zaangażowaniem oraz tym, z czym ono się wiąże. Rachel Perry Welty w obrazie Karaoke pomyłka (2010) angażuje się w problem budowy tożsamości – kobieta naśladuje głosy nagrane na automatycznej sekretarce. Efekt niedopasowania jest bardzo sugestywnie odczuwalny, co zmusza do zastanowienia się, kim jest główna bohaterka filmu – aktorką, medium, czy znudzoną życiem panienką, której przyjemność sprawiają najbardziej absurdalne rozrywki? Welty podkreśla tym samym, że poczucie własnej tożsamości jest zmienne i zależy od czynników zewnętrznych, na które nie ma się wpływu. Podświadomie człowiek uwielbia wcielać się w różne role, jednakże pozbawia się tym samym stabilnego obrazu samego siebie, który staje się równie rozedrgany, jak wizerunek mówiącej samej do siebie kobiety z obrazu Welty. Ekspozycja Kino (re)wizytowane przez sztukę wideo to interesujący przegląd filmów, który wymaga jednak sporej uwagi od widzów - nawarstwienie obrazów i artystycznych artykulacji może spowodować lekkie uczucie rozproszenia. Sztuka wideo to narzędzie budowania współczesnej, wzrokocentrycznej tożsamości, która wywodzi się właśnie z kina – jego wartości nie można w żaden sposób zakwestionować. Oko kamery potrafi nawiązać intymny kontakt z rzeczywistością, a film stanowi wizualny efekt spragnionego wzroku (re)wizytowanego przez wyobraźnię. W końcu jesteśmy tym, na co patrzymy. tekst: Zuzanna Sokołowska foto: Zuzanna Sokołowska Kino (re)wizytowane przez sztukę wideo Festiwal Video Re:view Rondo Sztuki w Katowicach 10 maja - 10 czerwca 2011
|




















