Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

IV Konkurs plastyczny "Zapachy życia"
Nazwa: IV Konkurs plastyczny "Zapachy życia"

Organizator: Barbara Szulik oraz Dom Kultury w Rybniku-Boguszowicach

Termin: 7 września 2012

www.dkboguszowice.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

O sztuce z perspektywy lasu. Wystawa Życie w lesie w białostockiej Galerii Arsenał
Recenzje - Monika Borys
zycie_w_lesie_recenzja_monika_borys

Rael Artel, kuratorka wystawy, mieszka w estońskim lesie. Nie wiem, w której części Estonii, ale na pewno z dala od miasta, tłumu, tłoku, zgiełku, galerii handlowych, galerii sztuki, urzędów i szkół. Z dala od centrum. To doświadczenie oddalenia, bycia i życia na peryferiach Artel wykorzystała przy tworzeniu międzynarodowej wystawy prac „Życie w lesie”. Ich autorzy to ludzie, którym problem funkcjonowania na peryferiach nie jest obcy. Artyści pochodzą bowiem z obrzeży Europy: Litwy, Kosowa, Polski, Chorwacji, Łotwy, Serbii, Ukrainy, Estonii i Turcji.

„Życie w lesie” to wystawa, o której refleksje gromadzą się wokół takich kategorii jak margines, centrum, Wschód, Zachód, pogranicze. Rael Artel, zapraszając do współpracy artystów z Europy Środkowo – Wschodniej i czerpiąc z własnego doświadczenia życia na peryferiach miasta, pokazuje, że podział na centrum i jego marginesy dotyczy również świata sztuki. W opisie wystawy stawia pytania: „Co się dzieje poza „rozwiniętymi” światowymi metropoliami? O czym myślą i co tworzą artyści, którzy żyją poza tymi centrami? W jaki sposób śledzą i odnoszą się do najnowszych tendencji na polu sztuki współczesnej? Jaka jest ich pozycja w świecie artystycznym i jakie poglądy wygłaszają?” Każda z pokazanych w Galerii Arsenał prac odpowiada na te wątpliwości i wydaje się potwierdzać, często w bardzo ironiczny sposób, że problem wykluczenia marginesu i dominacji centrum dotyka również artystów.

Książę Karol w krainie pierekaczewnika

Kruszyniany to mała i niezwykła miejscowość na peryferiach Podlasia. Zamieszkuje ją mniejszość tatarska, która żyje w zgodzie ze swoimi muzułmańskim tradycjami. W Kruszynianach znajduje się meczet, druga najstarsza islamska świątynia w Polsce. Przypomina bardziej cerkiew, ponieważ została wybudowana dla Tatarów przez miejscowych wyznawców prawosławia. Będąc w Kruszynianach można spróbować pierekaczewnika (makaronowego wypieku w dwóch wersjach, z serem lub z mięsem) i innych specjałów kuchni tatarskiej (pieremiaczy, kibin). Całkiem niedaleko, w tym samym regionie znajduje się Białowieża. Równie mała miejscowość, o której jeśli ktoś słyszał, to na pewno ze względu na Puszczę Białowieską, której jest siedzibą. I słusznie, bo to tereny dziewicze, ostatni pierwotny las Europy. Nic więc dziwnego (choć niektórzy byli bardzo zdziwieni), że kiedy w 2010 roku Książę Karol odwiedził Polskę, postanowił wybrać się na również na Podlasie, za cel swojej wizyty wybierając właśnie Kruszyniany i Białowieżę. O tej wizycie opowiada swoją hipnotyzującą fotografią pt. „Był u nas Książę Karol” Paweł Grześ. I gdyby nie tytuł, nikt nie zgadłby do jakiego wydarzenia odnosi się zdjęcie, na którym widać jedynie gęsty, zielony, soczysty sosnowy las. Nie ma śladu po jakimkolwiek Brytyjczyku.
Fotografia jest nieco żartobliwą refleksją o relacjach Wschodu i Zachodu, o spotkaniu egzotycznych i niezwykłych peryferii ze „światowym” centrum. Mimo że las, który na fotografii pokazuje Paweł Grześ, po wizycie Księcia pozostaje niezmieniony, przybysz z centrum pozostawia po sobie ślad. Podobno teraz, gdy któryś z mieszkańców Kruszynian czy Białowieży tłumaczy skąd jest, dodaje: „był u nas Książę Karol”. Od chwili wizyty staje się on dla mieszkańców jakimś znakiem rozpoznawczym, wizytówką, atrybutem, dzięki któremu mogą zostać zidentyfikowani. To sytuacja kiedy peryferia, pomimo swej niezwykłości zostają rozpoznane dopiero przy pomocy innej tożsamości,  przybysza z Zachodu. Tak, jakby pozbawione były własnej podmiotowości, albo uzyskały ją dopiero w wyniku zetknięcia z centrum.      

Tate Modern Mekką artystów?


Pracą o największej dawce gorzkiej, a nawet prowokacyjnej ironii jest wideo, które stworzył Sener Özmen. Krótki film pt.: „Droga do Tate Modern” opowiada o wędrówce dwóch artystów, którzy ubrani w garnitury na ośle i koniu przemierzają tureckie góry. Chcą trafić do Tate Modern, ale oglądając tę cierpką alegorię wiemy, że raczej nigdy im się to nie uda. Góry są bardzo strome, skaliste i niebezpieczne, zwierzęta wątłe i zmęczone pod ciężarem swoich panów. Na nic zda się odświętne ubranie… Jakie będą losy pielgrzymów? Najprawdopodobniej Tate Modern, londyńska świątynia sztuki współczesnej, pozostanie dla artystów jedynie mglistym marzeniem. A może chociaż przez chwilę pojawi się na ich horyzoncie… i okaże się fatamorganą? Film Senera Özmena porusza trudną problematykę scentralizowania świata sztuki i podporządkowania go Zachodowi. Turcja jako kraj spoza Unii Europejskiej, jako kraj nie-zachodni wykluczony jest z międzynarodowego obiegu sztuki. Funkcjonuje gdzieś na marginesie, pograniczu, trudnodostępnym obszarze, zarówno mentalnie, jak i geograficznie. Özmen stawia pytania: czy w związku ze swoim pochodzeniem jest na przegranej pozycji? Czy za wszelką cenę musi dążyć do znalezienia się w Tate Modern, skoro i tak wie, że to miejsce nie jest przeznaczone dla niego?

„Jakup, wracaj”

W podobnym duchu tworzy swoje filmy Jakup Ferii, młody artysta z Kosowa. W białostockiej Galerii Arsenał można zobaczyć jego cztery prace: „Ocal mnie, pomóż mi”, „Artysta, który  nie mówi po angielsku, nie jest artystą”, „Trzy dziewice” i „Jakup, wracaj”. Każda z nich to wideo w stylu home made, słabej jakości filmy wykonane w amatorskich warunkach, które swoją formą odnoszą się do tradycji nadintensyfikacji, obecnej w sztuce Jugosławii od lat 80. Polega ona na„zawłaszczeniu elementów krytykowanej ideologii w zintensyfikowany sposób, który pozwala na ujawnienie jej obscenicznych, nieoficjalnych reguł”. „Ocal mnie, pomóż mi” to zapis absurdalnej autoprezentacji, rodzaj filmowego curriculum vitae, w którym Ferri przedstawia swoje portfolio dla zagranicznego kuratora znajdującego się poza kadrem. Błagalny ton artysty, krytyka kosowskiego środowiska artystycznego i pochlebianie temu, co zagraniczne ma zjednać sobie przychylność wyimaginowanego, potencjalnego nabywcy prac Ferriego, po którego stronie z premedytacją Kosowianin umieszcza nas. Znajdujemy się w „lepszym świecie”, z którego on jest wykluczony, a co gorsza, musi się temu światu podporządkować. W dokonanej przez Ferriergo krytyce scentralizowania świata sztuki, Zachód jawi się jako (o)środek, który w warunkach kapitalizmu i uprzemysłowienia ma siłę decyzyjną i całkowicie podporządkowuje sobie marginesy.

Białystok jako miejsce metakomentarza

Jest jednak w pozycji marginesowej właściwość, która wydaje się być dla centrum niedostępna, pozostaje jedynie domeną tych, którzy znajdują się na peryferiach. Każda pokazana w ramach „Życia w lesie” praca ma charakter krytycznego komentarza do skostniałego świata sztuki. Oddalenie się od głównego nurtu daje bowiem możliwość spojrzenia z szerokiej perspektywy. Wydaje mi się, że Białystok i Galeria Arsenał, które Rael Artel wybrała na miejsce pokazania wystawy, to doskonała pozycja do prowadzenia tego rodzaju dyskusji, dyskusji, która ma być konstruktywną krytyką scentralizowanego świata. Białystok, miasto położone zarówno na obrzeżach Polski, jaki i Unii Europejskiej, jako tygiel kulturowy, „miasto w toku” daje możliwość spojrzenia zdystansowanego i prowadzenia specyficznego dyskursu. Pokazywane w Galerii Arsenał wystawy (nie tylko „Życie w lesie”, ale również ostatnio świetna „Podróż na Wschód”) są rodzajem odważnego metakomentarza do kondycji sztuki współczesnej, do sytuacji artystów z Europy Środkowo – Wschodniej.

tekst: Monika Borys


Artel Rael, opis wystawy „Życie w lesie”
Sokołowska Joanna, Reguły (auto)kolonzacji, w: „Życie w lesie. Tymczasowy przewodnik po wystawie”, s. 15.
Słowa, którymi Białystok opisał pisarz Ignacy Karpowicz w dyskusji o mieście: [http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35241,10439805,Ruska_wiocha__Czy_Wielkie_Miasto_Bialystok_.html]


Wystawa „Życie w lesie”
Galeria Arsenał w Białymstoku
Wystawa trwa do 13 listopada 2011



Fotografie: Poland-art

Dodaj do:

Wykop    Facebook