| Obiektywny (?) obiektyw. World Press Photo 2010 |
| Recenzje - Karolina Lipczyńska | |
![]() Miłośnicy fotografii już po raz trzynasty mają okazję obejrzeć wystawę nagrodzonych prac prestiżowego konkursu World Press Photo w krakowskim Bunkrze Sztuki. W tym roku konkursowi patronuje zdjęcie uhonorowanego fotografika, Malicka Sidibé, który nie opuszcza swego studio w Bamako, stolicy Mali. Humorystyczne, czarno-białe ujęcie przedstawiające czarnoskórych modeli, ubranych w garnitury o szalonych, op-artowych wzorach na geometrycznym tle, przywołuje klimat lat 60-tych, a jednocześnie nawiązuje do dokumentalnych prac mistrza z tamtego okresu. Wystylizowana i wysmakowana artystycznie fotografia, jaką prezentuje twórca z Mali nie należy do standardowego repertuaru konkursu, po którym spodziewamy się przede wszystkim opatrzenia brutalnej rzeczywistości bezpośrednim komentarzem, więc tym bardziej warto zwrócić uwagę na przyznaną mu nagrodę.
Wystawa, jak zawsze, przeznaczona jest przede wszystkim dla widzów o mocnych nerwach. Niemal wszystkie bolączki naszej planety, od wojny w Iraku po wojny gangów narkotykowych w Kolumbii, skupiły się na stosunkowo niewielkiej przestrzeni, więc zwiedzaniu będą towarzyszyły silne emocje. Pytanie o etykę fotografa oraz etyczny wymiar fotografii jako sztuki/ medium informacyjnego ulega zawieszeniu w obliczu werdyktu jury, które postanowiło przyznać specjalne wyróżnienie kontrowersyjnemu dziełu. Kadr z filmu nakręconego przez amatora telefonem komórkowym przedstawia zakrwawioną twarz umierającej dziewczyny, Nedy Agha-Soltan, która stała się ofiarą irańskiej policji, tłumiącej zamieszki w Teheranie po wyborach prezydenckich. Jej gwałtowną śmierć na skutek postrzału w serce obejrzały poprzez serwis youtube miliony. Studentka filozofii stała się męczennicą, ikoną irańskiej opozycji i organizacji zajmujących się obroną praw człowieka na całym świecie. Szok z pewnością jest skuteczną, bo radykalną metodą oddziaływania, ale nie pozostawia odbiorcy wyboru. Ślizganie się wzrokiem po tym, co objęte tabu, odziera z tajemnicy i świętości. Wstrząs przemija, a negatywne emocje z niego zrodzone zostają zapomniane, złagodzone poprzez pamięć lub wyparte. Jest na wystawie jedno wyjątkowe zdjęcie, należące do kategorii tych, które mają wywoływać silne reakcje, a w założeniu pobudzać widza do myślenia i działania. Tymczasem środki, jakimi się posługuje, by osiągnąć swój cel, są całkowicie różne od tych, do których zostaliśmy przez media przyzwyczajeni. Nie ma na nim zmarłych, ani rannych, nie ma krwi, gruzu ani karabinów, nie kłębi się dym po wybuchach bomb. Patrzymy na statyczne ujęcie, skomponowane zgodnie z klasyczną perspektywą. Pusty pokój, pod przeciwległymi ścianami stoją dwie jednakowe kanapy niczym w lustrzanym odbiciu, a nasz wzrok koncentruje się na jaskrawobiałym prostokącie, umieszczonym w centrum pola widzenia. Całość oświetlona jest delikatnym światłem spływającym z góry przez okrągły otwór w suficie. Wizualnie piękna kompozycja, faktura i światło godne malarza. Czy jarzący się blaskiem prostokąt to znak, metatekstualny komentarz, odnoszący widza do dzieła w dziele? Symbol płótna, rozpiętego ekranu? Nie, to dziura po oknie. A oculus w sklepieniu, zapewniający tak doskonałe oświetlenie, czyżby dalekie echo rzymskiego Panteonu? Wyrwa po bombie. Dziwny porządek po Apokalipsie, meble tkwią nieporuszone na swoim miejscu, nawet telewizor nie wypadł z ram regału. A przecież w tym domu ktoś zginął, ewakuując się w pośpiechu, wrócił po ciepłe ubrania dla dzieci. Zdjęcie ukrywa tajemnice, których nie rozszyfrujemy pobieżnie omiatając je wzrokiem. Dopiero po uważnym przyjrzeniu się, przeczytaniu podpisu, rozpoznamy sens. Kontemplacja nieobecności pozostawia inny, głębszy ślad. Właśnie dlatego, że wymaga od widza zaangażowania i podjęcia dialogu z dziełem. Kilka reportaży ma zdecydowany wydźwięk polityczny. Newralgiczne tematy to: kampania prezydencka Baracka Obamy, żołnierze amerykańscy na froncie i po powrocie do domu, czy wreszcie zamieszki w Iranie. Jury przyznało grand prix fotografii włoskiego dziennikarza, który obserwował Irańczyków podczas trudnego, ale pełnego nadziei na zmiany, okresu wyborczego. Na zwycięskim zdjęciu kobiety w hidżabach wykrzykują hasła protestu z dachu budynku, bo tylko w ten sposób nie będą rozpoznane i pozostaną bezpieczne. Podobno fotografia budziła sprzeczne emocje już wśród samych jurorów i rzeczywiście trudno nie uznać tego wyboru za decyzję ideologiczną. Całe szczęście, że to działanie w szlachetnej sprawie. Fotograficy współodczuwają z ofiarami, ale też humanizują napastników. Nie można przegapić popularnego swego czasu zdjęcia z wojny w Iraku, przedstawiającego młodego snajpera w różowych bokserkach z napisem I love New York. Żołnierz nie miał czasu porządnie się ubrać zanim przystąpił do czynności zawodowych, czyli do strzelania. Takie zachowanie wzbudziło wątpliwości wśród jego przełożonych: czy udzielić mu nagany za brak przyzwoitości, czy też przyznać medal za czyn heroiczny. Ostatecznie zdecydowali się na to drugie. Widzowi spoza amerykańskiego kręgu kulturowego nasuwają się zgoła inne wątpliwości: dlaczego aż tak pilno było temu chłopcu do przeprowadzenia ostrzału? Reszta jest milczeniem. Prawdziwe perły czekają na należne uznanie w kategoriach mniej zaangażowanych, takich jak „życie codzienne” czy „potrety”. Nagrodzone w niej zdjęcia prezentują ludzkie mikroświaty, pojedyncze opowieści, subiektywne wizje zdarzeń i miejsc. Uwagę zwraca cykl młodej fotograficzki z Peru, Gihan Tubbeh, która postawiła przed sobą ambitne zadanie – próbę dotarcia do tajemnicy, którą kryje w sobie drugi człowiek. Tym trudniejsze, że bohaterem portretów jest dziecko cierpiące na autyzm. Zamysł publicystyczny, realizacja artystyczna. Zdjęć nie przytłoczyło przesłanie. Nie starają się być niczym więcej, jak podjęciem starania o wniknięcie do świata, który jest zamknięty, szukaniem szczelin i wyrw, przez które można zajrzeć, poznać i porozumieć się z inną jednostką. Autorka dociera do bohatera poprzez przedmioty: pokazuje interakcje z nimi. Utrwala drobne czynności dnia codziennego, które w dziecku budzą emocje: kąpiel, wchodzenie po schodach, przyglądanie się ekranowi telewizora z bliska. Badanie palcem faktury stołu, dotykanie drobnych obiektów, takich jak pojedynczy włos, ma wartość metafizyczną. Chłopiec został pokazany jako samotny odkrywca na tropie rozumienia świata. Fascynujące spotkanie. Gihan Tubbeh sfotografowała trzynastolatka jak dojrzałego człowieka, który może podzielić się swoją historią i doświadczeniem, jeśli tylko się na niego otworzymy i będziemy umieli...patrzeć. Craig Holding natomiast przedstawił nieoczekiwanie młodzieńcze oblicze starości. Na zdjęciach wykonanych podczas sportowych mistrzostw mistrzów w Sydney pozują sportowcy, po których nie spodziewalibyśmy się takiej energii, witalności i werwy. Przyzwyczajeni do widoku młodych i umięśnionych półbogów na fotografiach sportowych, przeżyjemy pozytywne zaskoczenie. Z twarzy i ciał osiemdziesięcioletnich (i starszych!) mistrzów emanuje niezwykła siła, sportowa pasja i umiłowanie życia. Fotografowi udało się stworzyć zdjęcia tchnące optymizmem, z nutką ciepłego humoru. Bohaterom Craiga Holdinga zaś niejeden pozazdrości ducha. Na zakończenie warto wspomnieć jeszcze o dwóch ciekawych reportażach, podejmujących próbę opisu zachodniego społeczeństwa. Simon Roberts, autor serii England at Play wykazał się doskonałym zmysłem obserwacji społecznej i umiejętnością operowania kontrastami. Na jednej z fotografii wzrok przykuwa siedząca dziewczyna, odizolowana jednostka wśród zaabsorbowanego wyścigami konnymi, rozbawionego tłumu. Stanowi prawdziwą zagadkę. Z jakiego powodu usiadła, skoro wszyscy stoją i dlaczego nikt na nią nie zwrócił uwagi? Oprócz fotografa. Wieczorowe kreacje kobiet i garnitury panów nie licują ze stertami śmieci, wyeksponowanymi na pierwszym planie. Puszki po piwie i konfetti w towarzystwie jedwabiów i kapeluszy. Zabawa, która tylko z pozoru jest beztroska. Obraz ma iście ekspresjonistyczną wymowę. Holenderski twórca, Roderik Henderson, cykl portretów zatytułowany Transvoid oparł na prostym pomyśle: fotografował ludzi podczas podróży samochodem. Nie kierowców, lecz pasażerów. Tych, którzy podczas jazdy skazani są na bezczynność. Wyglądanie przez szybę, zatopienie się w myślach. Za inspirację posłużyli mu mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej, jednej z prowincji Kanady. Obiecujący efekt, zarówno formą, jak i semantyką, przypomina malarstwo Edwarda Hoppera. Być może na odbiór rzeczywistości miały wpływ niderlandzkie korzenie obydwu artystów. Ekspozycja prac nagrodzonych w konkursie World Press Photo podróżuje po globalnej wiosce i odbywa się w kilku miejscach jednocześnie. Razem z krakowianami mogą ją teraz oglądać między innymi mieszkańcy Barcelony, Bratysławy i Kopenhagi. By zmierzyć się z wyzwaniami postawionymi przez twórców trzeba się jednak pospieszyć, bo Bunkier Sztuki zamyka podwoje dla fotografii już 24 listopada. Wystawa pójdzie dalej w świat. Tekst i foto: Karolina Lipczyńska World Press Photo 2010 Galeria Bunkier Sztuki w Krakowie Wystawa trwa od 3 do 24 listopada 2010 Galeria Sztuki Współczesnej w Opolu Wystawa trwa od 26 listopada do 22 grudnia 2010 Więcej o wystawie tutaj
|




















