Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu
Nazwa: Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu

Organizator: Stowarzyszenie Filmowe CinéEuropa

Termin: 3 maja 2012

www.laf.net.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Rozmowa z Magdą Hueckel | Galeria Strefa A
Recenzje - Ewa Fijołek
Magda Hueckel wywiad

Z Magdą Hueckel spotkałam się na wernisażu wystawy „Cykl REM” w Galerii Strefa A. Artystka odpowiadała na moje pytania z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. Z przyjemnością wysłuchałam jej opowieści o tworzeniu, snach i fotografii.

Ewa Fijołek: Na wstępie chciałam zapytać o proces twórczy. Czy tworząc swoje autoportrety ma Pani określoną wizję czy raczej wybiera Pani z danej serii najlepsze, najlepiej oddające obecny stan emocjonalny zdjęcie?
Magda Hueckel:
Zazwyczaj na początku pojawia się stan emocjonalny o którym chciałabym opowiedzieć. Podejmuję pracę dopiero wtedy, gdy taki temat czy uczucie nie chce mnie opuścić przez dłuższy czas. Poszukuję, obserwuję, notuję, do fotografowania zabieram się znacznie później, gdy wizja nabiera bardziej konkretnych kształtów. Potem realizuję kilka lub nawet kilkanaście sesji, z których zazwyczaj ostatecznie trzy czwarte materiału eliminuję. Staram się usunąć wszelkie zbędne obrazy, żeby nie zaśmiecały całości. Do wielu zdjęć jestem przywiązana, szkoda mi z nich rezygnować, jednak precyzja i czystość jest priorytetowa. Tak było w przypadku cykli „Autoportrety obsesyjne”,  „Autoportrety zrezygnowane” oraz wystawianego obecnie  Galerii Strefa A „Cyklu REM”.  
Jeżeli chodzi o proces twórczy, wyjątkiem są „Autoportrety wyciszone”, które powstały w wyniku inspiracji jedną z wielu fotografii wykonanych podczas podróży. Okazało się, że obraz ten doskonale oddaje stan ukojenia, wywołany obcowaniem z przyrodą, z bezkresnym krajobrazem. Podobnie „Kompozycje” – to spontaniczna praca wynikająca z czystego zachwytu pejzażem!

EF
: Dlaczego na Pani autoportretach nie ma twarzy?
MH: Twarz bardzo przykuwa wzrok, widz od razu patrzy jak dana osoba wygląda, ile może mieć lat, opowiada sobie coś o niej, przyporządkowuje ją. Jeżeli na zdjęciu jest jedynie postać, uczucia są wyrażane za pomocą gestu, ważniejszy staje się kontekst, usytuowanie postaci w przestrzeni itd. Zawsze dążę do pewnej syntezy i czystości, staram się używać jak najprostszych rekwizytów, znaków, kostiumów. Dzięki temu, łatwiej się z takimi fotografiami zidentyfikować, stają się one bardziej uniwersalne.

EF: Zazwyczaj stoi Pani w tej samej pozycji, w centrum obrazu. Czy pozycja ta wyraża bierność, bezradność wobec świata?
MH: Centralne miejsce zajmuję w dwóch cyklach. Pierwszy z nich - „Autoportrety wyciszone” stanowią systematyczny zapis postaci na tle minimalistycznego, surowego  krajobrazu.  Centralne usytuowanie sugeruje raczej ludzką siłę, zdecydowanie, moc. Człowiek jest w stanie znieść wiele, niezależnie od warunków zewnętrznych. „Atrofie” w swoim założeniu nawiązują do „Autoportretów wyciszonych”. Oba cykle w pewien sposób dotyczą relacji człowieka z przyrodą. W „Wyciszonych” ta relacja jest raczej pozytywna, natomiast w „Atrofiach” przyroda staje się mroczna, las symbolizuje zagubienie.

EF
: A czy wierzy Pani w teorię Freuda czy odwołanie się do podświadomości stanowi jedynie środek artystyczny?
MH: Przywiązuję dużą wagę do znaczenia snów, bawię się też często w ich interpretację. W teorii Freuda widzę wiele prawdy, jednak  chyba bliższy jest mi Jung...

EF: Zgodzi się Pani ze zdaniem Shakespeare'a, że „jesteśmy ulepieni z tego samego materiału, co nasze sny”?
MH: Tak. Sny są doskonałym źródłem informacji o tym kim jesteśmy; wydobywają z nas to, z czego nie chcemy sobie zdać sobie sprawy, głęboko ukryte emocje, lęki, pragnienia...

EF
: Czyli fotografuje Pani swoją psychikę?
MH: Wybrane fragmenty swojej psychiki.

EF: Fotografowanie jest poszukiwaniem swojej tożsamości czy może wydobywaniem detali rzeczywistości niewidocznych gołym okiem?
MH: I jednym, i drugim. Najpierw poszukiwaniem, potem wydobywaniem. W moim przypadku z naciskiem na wydobywanie.

EF:
Poza fotografią zajmuje się Pani jeszcze teatrem i filmem. Którą ze sztuk ocenia Pani najwyżej, jest Pani najbliższa?
MH: Najwyżej (w dniu dzisiejszym) oceniam teatr. To gra wielu dziedzin sztuki – literatury, muzyki, plastyki, aktorstwa. Uwielbiam niepowtarzalność każdego spektaklu, magię chwili, niezwykłą energię jaka wytwarza się  pomiędzy publicznością a twórcami.
Teatr ma ogromny wpływ na sposób w jaki fotografuję (inscenizuję, używam rekwizytów, szukam syntezy) oraz na sposób w jaki aranżuję wystawy. Mam tu na myśli grę oświetleniem, kolorem, wprowadzenie pewnej dramaturgii i napięć.
Jeżeli chodzi o film, to zrobiłam w życiu kilka instalacji video, ostatnio też brałam udział w drobnych produkcjach fimowych. To dla mnie rzecz dość nowa i bardzo wciągająca. Ponadto, od zawsze pochłaniałam duże ilości filmów.
Jednakże najbliższa i ukochana jest dla mnie fotografia.

EF: Dziękuję za rozmowę.
MH: Dziękuję.

Rozmowa została przeprowadzona podczas wernisażu wystawy Magdy Hueckel w Galerii Strefa A w Krakowie, 18 listopada 2011.
Cykl REM. Atrofie. Hipertrofie | Wystawa trwa do 16 grudnia 2011.




fotografie: Joanna Rytter

Dodaj do:

Wykop    Facebook