| Jacques Lizène REMAKES |
| Wystawy Katowice - Galeria Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach |
![]() Artystę będzie można spotkać na wernisażu w piątek 23 września 2011 godz. 18 i zobaczyć specjalnie na tę okazję przygotowywany happening. Wystawa trwa do 23 listopada 2011 Wystawa monograficzna jednego z najciekawszych belgijskich artystów powojennych Jacquesa Lizène'a (ur. 1946 roku w Ougrée, Belgia). Artysta, zgodnie z założeniami nurtu fluxus, znosi granice między tradycyjnie pojmowaną sztuką, a prozą życia tworząc równolegle rysunki, collage, fotografie i wideo. Zespala happeningi, malarstwo, eksperymentalną poezję i muzykę. Uznaje w działaniach sztuki czynnik przypadku, spontaniczności, poczucia humoru. Jego akcje przypominają dadaistyczne gry (zabawa w sztukę, zabawa sztuką, sztuka zabawy), które przy olbrzymiej dozie dystansu okazują się ważnym głosem w dyskusji o miejscu i roli artysty w społeczeństwie). Lizène odgrywa przed publicznością rolę magika, szamana, klowna ironicznie tłumaczącego rzeczywistość, prawa fizjologii, meandry tożsamości. Wystawa jest owocem współpracy Ministerstw Polski i Wspólnoty Francuskiej Belgii, Atelier 340 Muzeum z Brukseli oraz Museum van Hedendaagse Kunst Antwerpen, gdzie odbyła się w 2009 roku ostatnia monograficzna wystawa artysty. Kuratorzy wystawy: Jacques Lizène, Nadia Vilenne, Jean-Michel Botquin Koordynacja: WODEK „Opętany krąży, rusza się, gada byle co, śmieje się do rozpuku, upija się na śmierć, całymi nocami łazi po ulicach, prześpi się godzinę czy dwie, ochlapie się i znowu się bawi, wygłupia, błaznuje, celebruje spotkania z przyjaciółmi (ma ich wielu, niezawodnych), co minutę opowiada nowy żart, co kwadrans przedstawia jakąś farsę, teoretyzuje na stronie, nigdy nie skarżąc się, że czegoś mu brak, potem znowu pije i zdaje się niczego nie brać poważnie, za wyjątkiem samego braku powagi. Jest na zmianę ironiczny, zachwycony, entuzjastyczny, kiepski lub genialny, szokujący lub delikatny (zwłaszcza kiedy idzie tańczyć tango lub pasodoble), dokładny lub rozlazły, uważny, nieszczęsny, trywialny, elegancki, ekstrawagancki, nieustannie obracający wszystko w żart i do pewnego stopnia uparty. Jego dzieła — wyczuwamy to wyraźnie — to jedynie seria działań. Wykonane z lekkością, jak gdyby nic nie musiał brać (stąd jego pochwała niepowodzenia i porażki).” fragment monografii Jacquesa Lizène autorstwa Guy'a Scarpetta „Opętany” „(…) Zarówno Barthes jak i Baudrillard zauważyli, że pewne wywrotowe czy rewolucyjne hasła, zwłaszcza ze sfery działań awangard artystycznych, ulegają konkretyzacji, tyle że w sposób zupełnie odmienny od oczekiwanego. I tak na przykład niektóre hasła propagowane przez rosyjskich pisarzy futurystów (fabryki tekstów, pisarstwo kolektywne, etc.) idealnie charakteryzują dzisiejsze praktyki rewritingu w wielkim biznesie prasowym; wezwania dadaistów do palenia bibliotek znalazły straszliwe echo w Niemczech lat trzydziestych; a proponowane przez sytuacjonistów odwrócenie zasila najgorsze banały języka publicystyki. Odnosi się to także w pewnym stopniu do powiedzenia Duchampa, często przytaczanego przez Lizène’a: trzeba obalić ideę osądzania. Była to prowokacyjna formuła, ewidentnie uzasadniona wobec tyranii norm, dobrego gustu i hierarchii narzuconych przez koncepcje sztuki przepisowej, normatywnej (łącznie zresztą z akademizmem duchampowskim, szeroko propagowanym w większości szkół artystycznych). I zobaczmy, co się stało dzisiaj: osądzanie bywa coraz skuteczniej odrzucane. Gwałtownie przyrastająca liczba produkcji artystycznych przekroczyła już zapewne swoją masę krytyczną, odchodząc od zasad estetycznych. Obserwujemy stopniowe zastępowanie krytyki (uwzględniającej dyskusje, starcie poglądów, oceny, kryteria i argumenty) czystą i prostą działalnością promocyjną: prawie wszystkie przeglądy i magazyny sztuki stały się czymś w rodzaju niezróżnicowanych katalogów, w których próżno szukać choćby śladu uzasadnionej krytyki i argumentowania ocen (szczytowym osiągnięciem w zakresie pomijania krytyki są dyskusje o sztuce współczesnej prowadzone w radiu France Culture). Dlatego w odwoływaniu się Lizène’a do Duchampa są pewne niuanse, które warto rozróżnić. Z jednej strony bowiem mamy tu ucieczkę od narzucanych hierarchii i zawłaszczanie mierności, a więc obszaru dziś deprecjonowanego i pogardzanego. Jednak z drugiej strony jasne jest, że Lizène buduje własną hierarchię, swoje preferencje i własny system wartości (choćby negatywnych) jak każdy artysta autentyczny (na przykład, gdy głosi, że Man Ray jest dla niego ważniejszy niż Duchamp). Tak więc, gdy mówi o jednej ze swych realizacji każdy może tak zrobić…, nie zapomina dodać … ale miejsce jest już zajęte. To dowód, że osąd według kryterium (wynalazek, oryginalność) jest dla niego istotny i nie należy od niego odchodzić”. Guy Scarpetta „Opętany” (fragment) |

















