
Litera obrazu / Obraz litery Wystawa trwa od 28 października do 10 listopada 2011
Gdy przed laty na jednej z głównych ulic miasta pojawił się plakat przedstawiający młodego mężczyznę namydlającego twarz avant rasage od razu stało się jasne ,że w ikonosferze Krakowa zaistniało coś nowego. Intrygujący w przestrzeni publicznej, ekscentrycznie prywatny, a zarazem wyzbyty patosu obraz codziennej ,męskiej czynności opatrzony był ważnym tekstem: "Pamiętaj , 8 marca". W taki to właśnie sposób w początkach lat siedemdziesiątych na murach miasta debiutował Władysław Pluta. Zaskoczenie było całkowite. Nie dlatego, że w najbliższym otoczeniu brakowało plakatu. Było ich wiele, na ogół jednak dominowała poetyka malarska, o wymowie metaforycznej. Tu pojawiła się fotografia, i to wręcz amatorska bez artystowskich ambicji, a w tytule ostrzegający tekst i liternictwo jak z instrukcji BHP. Bezpośredniość i wesoła ostentacja przekazu Pluty zdumiewały. Szczególnie w kontekście sacrum państwowego święta. Intrygowały też niecodziennym poczuciem humoru i przewrotną koncepcją niewinnego , w gruncie rzeczy, szargania świętości. Nie wszystkim jednak , a były to czasy o zaostrzonym rygorze, ta nonszalancja przypadła do gustu. Istniały wtedy inne, bardziej pryncypialne wzorce świętowania 8 marca. Nic więc dziwnego ,że niedługo potem głos oburzenia przetoczył się w lokalnej prasie. Gorliwych stróżów obyczajowej poprawności nie brakowało. Na szczęście nie popsuło to humoru Plucie, kariery też mu nie złamało. Dla mnie to pierwsze spotkanie z artystą uświadomiło pokoleniową wspólnotę, było też znakiem, że warto przyglądać się przyszłym kolejom tak udanego debiutu.
Dalsza historia plakatu Pluty, upraszczając z konieczności ten bardziej złożony proces, to stopniowe odchodzenie od fotografii, a wiec fragmentu realnej rzeczywistości, na rzecz kreacji typograficznej. Litera i tekst dopełniające, ale i podporządkowane obrazowi przejmują teraz funkcje obrazu. Można mówić o narastającej fascynacji literą. Nie zapominajmy, że Pluta oprócz plakatu zajmuje się także projektowaniem książki. Książka jednak, bez względu na wkład artysty, jest niewolą dla litery, która jedynie pośredniczy w ujawnianiu znaczeń będąc, jak zauważono, „kratą mowy”. Większą szansę dla litery stwarza plakat. Ale to właśnie dzięki Plucie dowiedzieliśmy się o tym. W pracach z lat 90. aż do dziś uwalnia ją z ograniczeń tradycyjnej typografii. Daje jej swobodę i autonomię dotychczas nieznaną, mimo żywej przecież lekcji konstruktywizmu i poezji konkretnej. Poza plakatem, znanym i opisywanym już wielokrotnie, tendencja ta w sposób najbardziej wyrazisty ujawnia się w jego graficznych cyklach z lat 1994-2009.
Na wystawie prezentowane są, nie pokazywane dotąd w całości, trzy cykle z lat 1994, 1997,2009. Grafika warsztatowa jest raczej epizodem w rozległym dorobku artystycznym Władysława Pluty. Jak jednak świadczy chronologia artysta, być może odczuwając potrzebę pracy na własne zamówienie, powraca do niej systematycznie co kilka lat. Serigrafia jest więc jego najbardziej „bezinteresownym” dziełem . Zdradza mistrzowską rękę, podobieństwo do projektów użytkowych, wolna jest już jednak od przynależnej im warstwy informacyjnej, bardziej też ascetyczna, ograniczona do czerni i bieli. W przeciwieństwie do plakatu, który istnieje w odbiorze masowym, o grafikach tych mało kto wiedział, co nie przeszkodziło zaszczytnemu Honorowemu Wyróżnieniu pierwszego z cykli na Międzynarodowym Biennale Grafiki w Bhopal w 1995 roku.
Artysta podejmuje w plakacie zadanie na temat, przekazuje informację szerokiemu gremium, w grafice natomiast odczuwa potrzebę dystansu. W tytułach cykli ( Martwa natura, Kwiaty, Krajobraz) odwołuje się do klasycznych podziałów „sztuk pięknych”, narzuca systemowe ramy. Czujemy jednak, że szykuje nam niespodziankę niewiele mającą wspólnego z tradycją. Nie wierzymy przecież w Plutę jako twórcę realistycznej patery z owocami, zmysłowego bukietu, czy malowniczego landszaftu. I rzeczywiście rodzajowy podział jest jedynie pretekstem, może też ironicznym podkreśleniem wymiany pola walki. Chwilowo odchodzę od sztuk użytkowych, zdaje się mówić artysta, drwiąc równocześnie ze sztuczności zamierzchłych już podziałów. I daje nam Martwą naturę, Kwiaty, Krajobraz. Są to obrazy stwarzane z liter różnicowanych wielkością, kształtem i aranżacją. Luźno rozrzucone , często tworzą przestrzenny rebus, kontrast czerni i bieli, negatywu i pozytywu. Składają się w tytułowe słowa, tworząc równocześnie tytułowy obraz. Czytamy je więc i oglądamy. Stwarza to nową jakość i litery i obrazu. Pluta podejmuje grę między swobodą graficznego znaku, a rygorem typografii, fizyczną przestrzenią obrazu, a jej konceptualnym wymiarem, znaczącym i znaczonym . Zrozumiałe jest więc, że nie chodzi o zmysłowy obraz przedstawianej rzeczywistości, lecz o jej werbalno-plastyczno-pojęciową syntezę. Tym bardziej uniwersalną i mobilizującą wyobraźnię, że tytułowy zapis (już nie podpis) pojawia się w kilku językach: Martwa natura, Still Leben, Still life, Natjur mort. Podobnie w następnych cyklach.
W ten sposób tradycyjne, rodzajowe standardy malarstwa i grafiki – nie- przypadkowo przez artystę podjęte – stają się polem semantycznej gry. Oczywiście nie obce mu są wspomniane już tradycje poezji konkretnej i konstruktywizmu. W swobodzie i spontaniczności działania jest jednak bardziej radykalny. Do tego dochodzi poczucie humoru, fantazja i maestria dizajnu, co czyni go mistrzem rozpoznawalnym i docenianym nie tylko w bliskim otoczeniu. Litera w twórczości Pluty zyskuje nowe życie i autonomię plastycznego znaku. Jest żywą formą wyzwalającą się ze sztywnych reguł porządku typografii. Funkcja podporządkowania , gdy była literą obrazu, staje się funkcją dominacji: obrazem litery.
Tak się złożyło , że w galeryjnej praktyce najczęściej spotykaliśmy się z Władkiem Plutą artystą książki i dizajnerem. XX -lecie galerii, które obchodzimy w tym roku, jest chyba właściwym momentem , aby o tej ważnej współpracy wspomnieć. A zaczęło się już dawno, od wspomnianego już spotkania pamiętnego marca. Potem były wspólne rozmowy na Wydziale Komunikacji Wizualnej Form Przemysłowych ASP w Krakowie i wynikający z nich telewizyjny reportaż pt. Patrz i orientuj się. Gdy z początkiem lat 90. pojawiła się idea galerii grafiki i rysunku , jej logo zaprojektował Władek. A jak już galeria to i towarzyszące jej wydawnictwa. Nie były to rutynowe zlecenia, lecz wspólne towarzyskie spotkania, burza mózgów inicjowana przez artystę znajdującego formę dla różnorodnego, chaotycznego często materiału. Tak rodziły się katalogi wystaw zbiorowych ( Portret Ironiczny. Groteska we współczesnej grafice krakowskiej , 1993, Żywioł i metoda, 1994) i bliźniacze serie katalogów wystaw indywidualnych. Druki projektowane przez Władka nigdy nie były, co zdarzało się tu i ówdzie, pojemnikiem wypełnionym w sposób mniej lub bardziej przypadkowy literą i obrazem, lecz dynamiczną konstrukcją oddziałującą logiką i autonomią formy. Zrozumiałe więc ,że te konceptualne ujęcia rzutowały niejednokrotnie na towarzyszącą wystawę. Stawały się też obiektem naśladownictwa. Co ważniejsze jednak zaczęły być postrzegane przez branżę, wielokrotnie nagradzane i wyróżniane na corocznych konkursach Polskiego Towarzystwa Wydawców Książki . Wystarczy wymienić kilka z nich; katalogi do wystaw Stanisława Wejmana ( Mniejsza czerwona suknia, 2004; Dynia, 2005 ) i Anny Sobol-Wejman ( Siedzące , 2010 ), Chorągwie Jerzego Panka (2008), a ostatnio katalogi Krzysztofa Skórczewskiego, Utopia, Natura, Podróż wyróżniane w latach: 2008, 2009,2011 . Nie zabrakło też najbardziej prestiżowego tytułu Najpiękniejszej Książki Roku 2003 dla albumu pt. Dante Jerzego Panka.
Na XX-lecie artysta zgotował galerii miłą niespodziankę. Jubileuszową „wiązankę” Flora, cykl 20 okolicznościowych, drobnych serigrafii, rok po roku przyjmujących formę kwiatu, odmierzając tym samym upływ naszego wspólnego czasu. Przyjmujemy ten bukiet z podziękowaniem. Nie obawiamy się też, że liczba ( która tym razem jest znakiem artysty) nieuchronnie prowadzi nas w nową erę cyfrową. Nie uwierzy w to nikt kto zna i galerię i artystę. ( Jan Fejkiel)
Władysław Pluta urodził się w 1949 roku w Jeleniu. W roku 1968 ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie. W latach 1968 – 1974 studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie na Wydziale Form Przemysłowych. Dyplom uzyskał w pracowni prof. Ryszarda Otręby. W 1974 roku rozpoczął pracę pedagogiczną w Katedrze Komunikacji Wizualnej Wydziału Form Przemysłowych macierzystej uczelni, gdzie obecnie jest profesorem. Uprawia projektowanie graficzne i grafikę artystyczną. Uczestniczy w wystawach w kraju i za granicą. Obok nagród w dziedzinie projektowania plakatu i książki otrzymał również wyróżnienia za działalność artystyczną i pedagogiczną. Od 20 lat współpracuje z Jan Fejkiel Gallery w Krakowie.
Dodaj do:
|